Lista aktualności Lista aktualności

"Ogary poszły w las"

Na świętoborskiej polanie już od rana panował gwar i harmider, ponieważ o godzinie 8 w sobotni poranek rozpoczęła się rejestracja uczestników Leśnego dogtrekkingu. Po wstępnym badaniu weterynaryjnym psów każdy z uczestników odebrał pakiet startowy. W pakiecie znajdowały się m.in. mapa z wyznaczoną trasą, karta kontrolna, ołówek i kilka innych przedmiotów mniej lub bardziej potrzebnych na trasie. Głównymi bohaterami sobotnich leśnych harców byli nasi czworonożni przyjaciele – bez względu na rasę, płeć i urodę. To właśnie oni wyprowadzili w ten piękny wrześniowy dzień swoich właścicieli w las – dosłownie i w przenośni, co nastąpiło przed godz. 10. Ponad czterdzieści psów i ok. siedemdziesięciu opiekunów ruszyło na leśne trasy: 10- i 15-kilometrową, zgodnie z dokonanym wcześniej wyborem.

Na każdej z tras przygotowaliśmy dla uczestników kilka niespodzianek – zarówno dla ciała jak i dla ducha. Otóż uczestnicy musieli dotrzeć do każdego z siedmiu punktów kontrolnych i potwierdzić to na karcie kontrolnej, ale to nie wszystko, ponieważ  należało wykonać kilka dodatkowych zadań, m.in. zlokalizować na trasie i nanieść na mapę miejsca wywieszenia schronów dla nietoperzy i miejsca występowania spał żywiczarskich, podać nazwy gatunkowy zwierząt, których wizerunki przytwierdzone były do drzew oraz nazbierać i przynieść do mety torbę szyszek sosnowych. To ostatnie zadanie wbrew pozorom najłatwiejsze, okazało się największym wyzwaniem, ponieważ aby się z niego wywiązać i uzyskać bonusowe punkty, należało donieść zebrane szyszki do mety, co stanowiło dodatkowy balas na i tak niezbyt łatwej trasie.

Oczywiście, zgodnie z naszymi założeniami, wszyscy dotarli do mety. Ci, którzy uczynili to najszybciej, a do tego wywiązali się z dodatkowych zadań zostali laureatami dogtrekkingu, choć prawdę mówiąc najważniejsza była dobra zabawa, natomiast nagrody stanowiły drugorzędną atrakcję. A propos nagród – nie sposób tu nie wspomnieć o ich sponsorach:

Beaphar, Fish 4 Dogs Polska, E-Pies, Las-Serwis S.C. Władysław Kowalczyk Adam Dzięcioł, Probud Sebastian Dysiewicz

Myślicie, że to już koniec? Ależ skąd! W czasie, gdy część osób pobiegła w trasę z psami, pozostali mogli skorzystać w ponad 3-kilometrowego spaceru z leśnikiem, który odsłaniał przed spacerowiczami niektóre tajemnice lasu, a także przybliżał specyfikę codziennej pracy leśnika. W międzyczasie na polanie pojawiły się stoiska edukacyjno-promocyjne, których patronami byli m.in. Głogowskie Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom AMICUS,  sławskie koło łowieckie  „RYŚ”, Rancho NAVAHO, pszczelarz i bartnik Pan Rafał Liśkiewicz, no i oczywiście stoisko patronowane przez Nadleśnictwo Sława Śląska. Poza przez całe sobotnie popołudnie rozlegały się na polania dziwne stukania i pukania, które mogłyby świadczyć, że niespodziewanie odwiedziły nas wszystkie dzięcioły z okolicy – nic bardziej mylnego, ponieważ dźwięki unosiły się znad stoiska, przy którym można było samodzielnie wybudować karmnik dla ptaków, co też ochoczo czynili nasi goście. Nieco ciszej odbywało się wielkie leśne rysowanie na drewnie – najmłodsi uczestnicy, pod okiem pani plastyczki ze sławskiego SCKiW, mogli wymalowywać na brzozowych krążkach, co tylko wyobraźnia pozwoliła.

Ale, ale – pamiętacie, gdy pisaliśmy kilka tygodni temu o leśnych łakociach, których będzie można skosztować na naszej imprezie? Po wszystkich trudach dogtrekkingowych zmagań, a także w oczekiwaniu na ogłoszenie wyników, wszyscy nasi goście oraz miejscowi kibice mogli delektować się specjałami przygotowanymi z darów lasu. W gastronomicznym zakątku naszej polany dowodziły przemiłe panie z tarnowskiego oddziału Stowarzyszenia Kobiet Aktywnych w Sławie. To właśnie one przygotowały przepyszne paszteciki z grzybami i kapustą, pierogi z kaszą gryczaną, zupę grzybową i wiele innych smakołyków. Jak przystało na leśne harce, nie zabrakło też dziczyzny, którą suto okraszony był przepyszny bigos, ponadto można było samodzielnie upiec na ognisku kiełbaskę z dziczyzny, ale najważniejszym punktem kulinarnego show było pojawienie się dwóch pieczonych na ruszcie dzików.

Warto dodać, że miejsce, które było centralnym punktem dogtrekkingu, czyli polana rekreacyjna Świętobór wraz z sąsiadującą z nim wieżą widokową Joanna, zostało wybudowane i zagospodarowane w ramach projektu współfinansowanego przez Unię Europejską i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach V osi priorytetowej Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2007-2013.

Można by tutaj znacznie więcej opisywać, ale słowa i tak w żaden sposób nie oddadzą ani atmosfery imprezy, ani smaków, a także zapachu ogniska, które towarzyszyło nam przez cały dzień.

Mamy nadzieję, że wszyscy uczestnicy Leśnego dogtrekkingu wyjechali z polany zadowoleni, pełni wrażeń i nowych doświadczeń, a także przeświadczeni o tym, że my leśnicy jesteśmy otwarci na różnorakie inicjatywy, nawet gdy początkowo wydają się one niemożliwe do zrealizowania.

 Nasi goście, opuszczając polanę, zadawali pytanie, czy Leśny dogtrekking stanie się imprezą cykliczną. Prawdę mówią, nie wiemy tego, jednak jak już wspomnieliśmy przed chwilą, jesteśmy otwarci na nowe wyzwania, jednak w znacznym stopniu zależy to także od Was.

A tutaj link do filmu

Autor tekstu: Marek Szeluch